W czwartek, 24 maja o godz. 18.00, zapraszamy na odsłonięcie tablicy poświęconej poświęconej Michałowi Ludwikowi Dobrowolskiemu przy ul. Parkowej 11.
Więcej informacji
Od dzisiaj tj. 16.05. do dołu po Vistuli wjechała koparka, która przerzuca masy ziemi i gruzu (z pozostawionych po wyburzeniu budynku młynu Barucha piwnicach) dla utwardzenia bagna powstałego na części działki. Ponoć jest to niezbędne aby mogła wjechać palownica wymagająca większej stabilności gruntu. Tablicy informacyjnej o budowie nadal nie ma.
Na terenie po byłej Vistuli wzdłuż ogrodzenia wykopane zostały dołki (regularne odstępy) - zaczyna się budowa choć nie ma tablicy informacyjnej. Myślę sobie,że w dołki te będą wsadzone słupy zaś do nich zamontowane płyty ogrodzeniowe. Ogrodzenie obecne zostanie rozebrane i powiększy się obszar do wyprowadzania psów aby mogły nie zebranymi przez ich właścicieli fekaliami upiększyć teren.
Czy ktoś może coś powiedzieć o kamienicy straszydle z dziurami na okna i rozbabranymi pracami budowlanymi na początku ul Rękawka, jeśli to samowola to wielki wstyd jeśli inwestorowi brakuje gotówki niechaj stara sie sprzedać to obrzydliwe obrzydlistwo widoczne na tle kościoła prawie już z kładki bardzo przypominające czas wojny lub wielkiego pożaru Podgórza
Był to chyba rok 1998. Dochodziłam właśnie do domu, gdy parę metrów od mojej bramy zobaczyłam dziwna budowlę. Coś mi się raptem przypomniało, przecież ja to już raz widziałam w rzeczywistości… Ale teraz, tutaj? Brama do getta?
W sekundę otrząsnęłam się z koszmaru. Będą kręcić film. Wcześniej przeżyliśmy już “Listę Schindlera” i nawet pewien prywatny, zabawny epizod, gdy mój mąż Tadeusz został unieruchomiony w kamienicy naprzeciw, gdzie miał pracownię, przez policjanta całkiem współczesnego. Żeby nie wszedł przypadkiem w kadr jeżdżącym naszą ulicą tam i z powrotem samochodom pełnym niemieckich żandarmów. A ja czekałam na niego z obiadem…
Teraz to miało być Złoto dezerterów. Zaroiło się więc pod moim oknem od ludzi i sprzętu, kabli, kamer. Na czele tego stał, albo raczej siedział na specjalnym krześle reżyser Janusz Majewski.
Trochę na uboczu, charakteryzatorka dopracowywała szczegóły ubioru z lat czterdziestych pani i pana, czekał granatowy policjant i mały chłopiec, można śmiało o nim powiedzieć podgórski agar. Przywieziono skrzynkę szyb i wniesiono do pustego mieszkania w kamienicy nr 11. (?)
Pierwszy raz w życiu zaległam w oknie. Zanosiło się na fascynujące widowisko. W kierunku getta prowadzono Żydów z miasta. Lewym chodnikiem sunęli dostojnie, pod rękę owi państwo, mały agar rzucił kamieniem w okno, wzbudzać wściekłość granatowego policjanta. Zamieszanie. Zjawia się nagle, ubrany na roboczo, z gwiazdą Dawida na ramieniu Marek Konrad i niezauważalnie dołącza do robotników.
Koniec ujęcia? Gdzie tam. Janusz Majewski sprawdza coś na sprzęcie, który według mojej znajomości rzeczy wygląda na przenośny telewizor. Powtórka! Chwilę trwa wstawianie nowej szyby, więc robię sobie kanapkę i wracam na stanowisko. Tymczasem szklarz znowu wstawia szybę, elegancka para spaceruje, agar rzuca kamień, policjant się piekli i tak w sumie sześć labo pięć razy. Trzeba mieć cierpliwość.
A jak się to ogląda to ile trwa? Nie wiem. Złoto dezerterów jest powtarzane z równą częstotliwością jak wstawianie szyby, więc sprawdźcie sami ten epizod. Koniecznie. Działo się to przecież w Podgórzu na ulicy św. Kingi.
klaps…filmowy słyszę…kilka powtórek…
Komentarz by Cez — 17-09-2010 @ 8:13 pm