Ukazała się nowa powieść Pawła Fleszara, „Pani Zwycięstwa”, która łączy cechy kryminału, sensacji i romansu. Jej wydarzenia rozgrywają się głównie w Krakowie, a w nim – w Podgórzu. Na kartach książki wędrujemy po prawej stronie Wisły także w czasie, bo akcja toczy się w 2004 i 2016 roku, każdorazowo od kwietnia do sierpnia. Niekiedy w miejscach, których już nie ma. Czy ktoś pamięta jeszcze bary Maryna i Hitchcock (pierwszy serwował całe domowe obiady, a drugi przede wszystkim zupę… piwną), położone niedaleko za Mostem Piłsudskiego, kolekturę bukmachera i pizzerie przy Kalwaryjskiej, komisariat policji przy Zamoyskiego? Czy ktoś pamięta, jak u progu XXI wieku wyglądał akademik Bursa Jagiellońska przy Śliskiej, stadion Korony oraz tereny pomiędzy nim a Powstańców Śląskich, port rzeczny i stocznia przy Stopniu Dąbie? Dzisiaj zmieniły się tak, że już nie mogłyby być areną powieściowych wypadków.

Literacki spacer prowadzi również przez Kopiec Kraka, Miasto Ogród, kościół Redemptorystów, skałki na tyłach telewizji, a w hali Korony występuje wymyślona, ale mocno osadzona w realiach, I-ligowa drużyna siatkarek, Princess Kraków.

Dostajemy to w gęstym, sensacyjnym sosie: już na pierwszej stronie bohaterowie znajdują wyrzucone przez Wisłę zwłoki, a dalej stawką jest bezcenny artefakt, skradziony kilkadziesiąt lat wcześniej. Intryga opiera się na tajemnicach i niezwykłych zdarzeniach z historii piłki nożnej (choćby mistrzostw świata), ale akcentów sportowych jest więcej.

Wcześniej ukazały się trzy inne kryminały Pawła Fleszara: „Powódź”, „piekło-niebo” i „Smog” – akcja wszystkich, przynajmniej fragmentami, toczy się po prawej stronie Wisły. – Mieszkałem kiedyś w Podgórzu, to był świetny czas, i ciągle lubię tam wracać: w rzeczywistości i w fabularnej fikcji – zwierza się autor.